Trenażer TacX I-Magic

No i stało się.. zostaliśmy wraz z żoną szczęśliwymi posiadaczami trenażera TacX I-Magic T1900 (prawie jak numer terminatora). Miało to co prawda miejsce już jakiś czas temu, ale z postem na blogu się trochę wstrzymałem aż do czasu gdy mogę powiedzieć, że już wiem co i jak i nikogo nie wprowadzę w błąd 🙂

Mieliśmy z żoną w planie kupić sobie Star-Trac Spinnera NXT, ale w ostatniej chwili Agnieszka stwierdziła, że może jednak trenażer. I muszę powiedzieć, że była to najlepsza możliwa decyzja (również finansowo – używany Spinner kosztuje 3k a nasz trenażer 2/3 z tego).

Ale do rzeczy. Trenażer kupiliśmy w M-Bike‘u w Krakowie (akurat konkurencja CykloCentrum go nie posiadała). Za obsługę i pomoc duży plus dla obsługi sklepu. Co prawda musieliśmy poczekać kilka dni na ściągnięcie (to akurat było przed sezonem trenażerowym, więc nie było w sklepie na stanie), ale za rozmowę na temat trenażera, pomoc w rozwianiu wątpliwości wielkie dzięki 🙂 Cena: 1999 pln.

Dlaczego wybraliśmy ten model? Jest tego w tej chwili sporo:

T1930: trenażer FORTIUS MULTIPLAYER
T1940: trenażer FORTIUS
T1900: trenażer I-MAGIC
T1980: trenażer BUSHIDO
T1960: trenażer VORTEX
T1680: trenażer FLOW
T1850: trenażer SATORI (żółty)
T1856: trenażer SATORI (niebieski)
T1868: trenażer SATORI STRIPES
T1860: trenażer SATORI BLUE
T1435: trenażer SIRIUS
T1810: trenażer SPEEDMATIC
T1820: trenażer MAGNETIC
T1800: trenażer SPEEDBRAKER

Rozpiętość cenowa jest dość duża. My mieliśmy około 3000pln do wydania, więc mogliśmy spokojnie brać Fortiusa. Jednak doszliśmy do wniosku, że to co chcemy to trenażer generujący duże obciążenie, posiadający możliwość podpięcia do komputera, pomiaru mocy, tętna i zaprogramowania sobie treningów przed jazdą tak aby tylko wsiąść na rower i jechać i niezbyt wiele myśleć na temat tego co mamy robić – po prostu jechać wg. wskazań oprogramowania.

Do tego celu I-Magic nadaje się świetnie. Różnica pomiędzy Fortiusem a I-Magiciem jest w silniku hamującym: polecam poczytać tutaj – nam parametry silnika z I-Magica wystarczały – jestem w stanie na nim przeprowadzić dość mocny trening siłowy, więc nie potrzebowałem więcej. To jest najważniejsza różnica, więc dobrze się zastanowić nad tym czy tak mocny silnik jak w Fortiusie usprawiedliwia dodatkowy wydatek 1000 pln. Dla zawodnika uprawiającego kolarstwo profesjonalnie na pewno – ale amatorsko… dobrze zweryfikować swój pogląd 🙂

Powiedzmy, że wybór już wytłumaczyłem. Co dalej..? Rozpakowaliśmy paczkę i… w środku ładnie opakowany trenażer w częściach, zacisk do koła, kabelki, płyta DVD i instrukcje obsługi. Brakuje mi tu podstawki pod przednie kolo i jakiejś maty. Mata troszkę wycisza i utrzymuje mniej więcej w porządku okolice trenażera. Podstawka by się przydała aby rower stał i kierownica się nie bujała. Nie problem, ale wygoda. Miałem nadzieje, ze w cenie 2k podstawka już się będzie znajdowała.. no trudno – dokupiliśmy za niecałe 100pln podstawkę TacXa oryginalną a w ramach maty wyciszającej – matę z Tesco do jogi za 30pln. Bez tej maty trenażer się ślizgał i jeździł po podłodze, więc należy zwrócić uwagę na to, aby owa mata wykonana była z materiału nie ślizgającego się 🙂

Instalacja trenażera chwilkę zajmuje. Instrukcja jest w miarę zrozumiała. Do trenażera są dodane 2 adaptery do kół o różnych rozmiarach. Ja używam jednego z nich bo jeżdżę na kołach 26″. Od razu powiem, że mając oponę 26″ 1.75 czy 1.9 można już chyba bez adaptera jeździć. Ja musiałem zmienić oponę na 1.25, żeby mieć zgodność w obydwu rowerach (moim i żony), więc adaptera używamy.

Do momentu złożenia sprzętu wszystko jest ok. Ale ten trenażer jest bezużyteczny (!) bez oprogramowania. No to rozpoczynamy instalację. W tym miejscu dodam, że w momencie gdy kupiliśmy trenażer aktualna wersja oprogramowania była w wersji 2.x, ale moment po zakupie pojawiła się wersja 3.x – i dostałem mejla z TacXa, że za jedyne 50 ojro mogę się zapgrejdować – to było bardzo niemiłe z ich strony 🙁 Zupełnie nie rozumiem zarabiania na tym oprogramowaniu – ale o tym zaraz. Instalowałem program na Windows 7 64 – bit. No i nic nie wyszło – nie dało się uruchomić instalatora 😮 Irytacja maksymalna, no ale co zrobić. Forum Tac-Xa, google i na pierwszy rzut oka wygląda na to, że na 64 – bitach się nie uruchamia. Po dłuższym szukaniu okazuje się, że wersja, którą dostałem z trenażerem (2.0.5 – najbardziej aktualna) powinna być już zgodna. Postanowiłem zainstalować to na laptopie żony (też Win 7 64 – bit) i.. ruszyło 😮 Okazało się, że u mnie też później ruszyło, ale dopiero jak na partycję D przegrałem całą zawartość DVD z instalatorem.. czyli kombinatoryka.

Ok – zainstalowane. Szkoda, że na jednym kluczu seryjnym nie można działać na więcej niż jednym komputerze. Bez sensu, bo powinno być to ograniczone do jednego trenażera, a nie komputera.. To kolejna bezsensowna polityka producenta. Napiszę tylko tyle, że jednak zainstalowałem to na obydwu komputerach na jednym numerze seryjnym i działa, więc jest ok – ale jest tam napisane jak byk, że jest to kopia przeznaczona na jeden komputer.

No to próbujemy – pierwsza jazda. Niestety – żadnego tutoriala, wstępnej konfiguracji, first time use manuala – nic. A szkoda, bo skąd mam wiedzieć co teraz robić? Dokonywać jakiejś kalibracji, ustawiać rozmiar koła, cokolwiek..? Nic.. więc klikamy we wszystkie możliwe ustawienia i patrzymy co się tam dzieje.

Puściłem więc sobie RLV (Real Live Video) Glosskloknera (demo dołączone do softu). Jazda… super 🙂 Potem jeszcze jedno Live i znów – super 🙂 Potem znowu VR (czyli jazda w czymś w rodzaju wirtualnej rzeczywistości – czyli trasa generowana przez komputer) i ścigamy się z komputerem na krótkiej trasie MTB – znowu rewelacja 🙂 Zauważone minusy na tym etapie:

Rower „jedzie do przodu”. Bez maty się po prostu powoli przesuwa. Trzeba uważać żeby sobie kabli nie powyrywać w ten sposób. Ja ustawiam rower teraz przy biurku, które stoi przy ścianie, więc rower opiera się o biurko i nic się nie rusza.
Hałas – niby cichy trenażer, ale TV przy tym się nie da oglądać, chyba, żeby pogłośnić max. Wcale to ciche nie jest. No ale w końcu 60dB to wcale nie mało (tyle daje producent jakoś). Hałąs jest niewielki przy niewielkich prędkościach, czyli małej mocy.. ale gdy zaczynamy np. zjazd – okoliczni mieszkańcy mogą odfrunąć 🙂
Smród gumy. To zależy od opony. Na Kendzie Kwest tragedii nie ma.
Jednak te wszystkie testy miały miejsce na laptopie żony. A ja chciałem to uruchomić u siebie. Było już zainstalowane, więc następnego dnia chciałem pojeździć na swoim komputerze – tam mam statystyki treningów, SportTracksa itd. I co..? Oczywiście – nie mogę uruchomić VR! Wszystko działa pięknie, ale VR się zawiesza i zawiesza cały program. W końcu (za 10 razem po 30 minutach walk i kręcenie na trenażerze z nudy już) udało się.. pojechałem sobie sam jakąś trasę oznaczoną MTB (tylko czemu po asfalcie???) i… po 35km, na 2,3km przed końcem program się powiesił.. Po kolejnej lekturze forum TacXa znalazłem rozwiązanie – trzeba sobie poinstalować kilka apdejtów / wersji bibliotek systemowych do Win i jakoś to zaczyna działać. Ale kurcze – tyle problemów..

Jeszcze tutaj po drodze miało miejsce miłe zaskoczenie – pomiar tętna za pomocą pulsometru. Posiadam pulsometr Sigma PC-15 – czyli bardzo podstawowy model, bez kodowania sygnału.. i to się okazało plusem. Wystarczy założyć pas do pomiaru tętna i trenażer (a w sumie jego panel sterujący) sam go wykrywa od razu i rozpoczyna pomiar tętna w trakcie jazdy – super! Czytałem na forum TacXa, że są problemy z pulsometrami kodującymi sygnał.. nie dziwne 🙂 Aha ważna sprawa – aby pomiar tętna działał należy przed włączeniem treningu zaznaczyć opcję „heart rate” – ja na to od razu nie wpadłem, więc trochę nerwów straciłem nad dojściem do tego czemu pomiar tętna nie jest realizowany.

Dochodzimy więc do tematu oprogramowania. Jest totalnie zrypane – ma na prawdę spore wymagania sprzętowe (programistom kłania się problem optymalizacji). Apdejt do wersji 3.x, która nie wprowadza wielkich zmian a raczej same bugfixy i pewnie trochę inny silnik pozwalający na mniej problemowe działanie powinien być darmowy! Zbrodnią jest to, że za takie coś firma pobiera na prawdę sporą opłatę – około 50 euro.

Sam program podzielony jest na kilka opcji (mam na myśli wersję 2.x):

Catalyst – to część do przeprowadzania dokładnych treningów. Mamy tutaj kilka możliwości – przeprowadzenie treningu wg. nachylenia podjazdu, wg. mocy, wg tętna – to wszystko daje nam wielkie pole do popisu 🙂 Jest to najczęściej używana przeze mnie opcja. Przykładowo ustawiam sobie interwały w strefie mocy CP1 i program sam się martwi o to, abym to dobrze przejechał – pokazuje wszystko na ekranie.. super.
Real Life Video (RLV). Super sprawa – możemy jechać trasę, która została nagrana kamerą i jest wyświetlana w programie. Rzeczywiste nachylenia podjazdów, śliczne widoki.. bardzo dobrze się w ten sposób jedzie wytrzymałość. Jest jednak duży minus – cena. Jedna trasa kosztuje koło 100 – 150pln. Strasznie dużo. Oczywiście są alternatywne metody pobrania tych tras, ale nie są one etyczne. Gdyby trasa kosztowała 20-30pln to bym się nie zastanawiał… a tak.. szkoda. Powiem tylko, że wybór tras jest bardzo bogaty – mamy tu klasyki alpejskie, trasy MTB – XC, Francja, Hiszpania, Włochy, Norwegia (nawet Nordkapp).
ErgoVideo – to coś w rodzaju RLV, ale jakiś patent do treningów. Nie rozczaiłem tego jeszcze. Do ErgoVideo trzeba dokupić właśnie trasy, czy raczej treningi, więc.. chodzi o coś w rodzaju treningów wg. mocy ze znanymi kolarzami – ciekawa sprawa.
Real Life Training – super opcja. Możemy tutaj zaimportować sobie trasę zapisaną przez dowolnego GPSa (np w formacie gpx) i przejechać ją na trenażerze! Do tego możemy sobie dodać tutaj przeciwnika – komputer – i się z nim ścigać 🙂 A jak już raz przejedziemy trasę to potem możemy się ścigać z samym sobą – z naszym duchem z poprzedniego przejazdu… bajka. Jednak trzeba wcześniej popracować nad plikiem gpx tak aby nie posiadał fałszywych punktów – wiadomo – zdarza się.
Virtual Reality – mamy tutaj kilka tras VR, które możemy przejechać. Ciekawe – możemy pościgać się z komputerem bądź samym sobą. Możemy jechać po torze, trasy MTB czy asfalty..
Multiplayer – możemy pościgać się przez internet lub sieć lokalną ze znajomymi. Fajne w zamyśle, ale drogie (z trenażerem jest tylko wersja trialowa na krótki okres czasu) no i nie widziałem zbyt wielkiej popularności wyścigów w internecie. Dobrzeby było więc mieć znajomego z trenażerem, z którym możnaby się ścigać.
Analyzer: po każdym treningu możemy zapisać jego dane i potem je analizować. Jest to mega super opcja. Program sekundę po sekundzie zapisuje nasze parametry (prędkość, moc, tętno, nachylenie, przejechana odległość, czas, kadencja itd) – dzięki temu możemy opisać trening bardzo dokładnie lub przeprowadzić dokładne testy samego siebie (testy mocy, tętna na progu mleczanowym itd). Super opcja!
Do trenażera możemy dokupić ramkę sterującą – coś takiego, dzięki czemu sami skręcamy kierownicą i w opcji VR sterujemy tam gdzie chcemy jechać. Jednak wg.mnie to zbędny gadżet – może przydatne do multiplayera, ale wartość treningowa zerowa.

Aha – jeszcze jedna sprawa. Uruchamiając trening mamy możliwość włączenia czegoś co się nazywa „Power mode„. Generalnie jest to patent do ErgoVideo, który służy do dostosowania mocy do parametrów trasy czy jazdy. Więcej wytłumaczenia tutaj oraz tutaj. W RLV może się przydać do wypłaszczenia niektórych podjazdów – zdarza się, że podjazd 30% jedzie się 3km/h (bo tak nam przelicza niestety trenażer, co mija się z wydatkowaną mocą i rzeczywistością) przez co kilkaset metrów podjazdu można jechać na prawdę długo – a to potrafi być irytujące i popsuć trening.

Podsumowując – plusy trenażera:

Super prezentacja 😀
Łatwa instalacja roweru (po złożeniu, bo samo składanie jakoś mi nie przypadło do gustu). Działam na 2 rowerach i ich codzienne przekładanie to żaden problem (przy założeniu, że każdy ma swoją zapinkę do tylnego koła – gdybym musiał jednak używać jednej wspólnej to też żaden problem).
Mega zabawa. Co prawda tras Live Video jest tyle co nic, bo same dema są dostarczone z trenażerem, ale od czego jest torrent i emule (na tym drugim jest tego cała masa, ale też ciężko się targa).
Wygoda. Pogoda, nie pogoda, brak czasu – zawsze można coś pojechać. Mam żonę, dziecko i nie zawsze mam czas niestety aby wyskoczyć na godzinną rundę wytrzymałościową (a jeżdżę XC akurat) – a tutaj mogę nawet na 30min wskoczyć bez konieczności ubierania się (w zimie / jesienią to zajmuje trochę czasu…), przygotowywania roweru itd. Nie mówiąc o jego myciu – a jesienią czy zimą to wiadomo jaki syf.
Stabilność. Próbowałem treningu siłowego – sprinty na podjazdach itd. Daje rady. Nie rusza się na boki, nie chwieje, nie wywraca. Super.
Pomiar mocy. Boska sprawa. Cena trenażera całego jest niższa niż cena porządnego patentu do pomiaru mocy do zwykłego roweru.. a tutaj jest to w cenie – tzn w komplecie 🙂
Minusy:

Trzeba mieć wielką cierpliwość do oprogramowania. Sam jestem programistą i widząc co poczynili programiści z TacXa nóż mi się w kieszeni otwiera. Nikła wydajność, wielkie braki w integracji z systemami, które stają się większością, spore braki w samym przemyśleniu interfejsu użytkownika… no ale mam nadzieję, że to kwestia czasu.
Hałas. Dziecko musiało się przyzwyczaić. Żona nie może oglądać telewizora. Po zimie remont w mieszkaniu, więc wydzielimy pokój i wyciszymy. Ale nie każdy ma taką możliwość. W bloku mogłaby być masakra.
Upał. Bez wiatraka w twarz ani rusz. Do tego ja obecnie jeżdżę w wielkim pokoju (pow 25m^2). W pokoju o małej kubaturze… sieczka.
Syf. Z czasem opona zaczyna się roznosić po okolicy.. Nie wspomnę o konieczności umycia roweru i wyczyszczenia kasety z błota..
Mógłbym tak pisać i pisać.. Jednak jakiekolwiek minusy tu wymieniłem to nic one nie znaczą – ten sprzęt jest boski, używam go praktycznie codziennie i na prawdę mogę go polecić z czystym sumieniem 🙂