Opona do trenażera – czy warto? TacX Trainer Tyre

Od prawie dwóch miesięcy jestem szczęśliwym i aktywnym użytkownikiem trenażera TacX I-Magic. Od czasu kupna trochę już wody w rzece upłynęło, ale przede wszystkim przejechałem sporo kilometrów… i zużyłem trochę gumek 😉

Gdy kupowałem trenażer postanowiłem jednak nie kupować dedykowanej opony do trenażera (bo droga, w zasadzie dwie pozycje do wyboru: Continental HomeTrainer oraz TacX TrainerTyre, obie po około 100pln), a zamiast tego kupiłem co było najtańszego, czyli Kenda Kwest (19pln).

Efekt?

Hałas – przy dużych prędkościach ogromny, melodia typu „łiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii” przy zjazdach, zamykanie drzwi, pogłaśnianie wieży a i tak masakra. I nic nie dało się z tym zrobić
Syf. Zwykła opona zostawiała wszędzie „proszek” – sypała się po prostu. Za rowerem ustawiałem pewny rodzaj bariery, na który większość tego syfu zlatywała. Ale to nie wszystko – po prostu wszędzie naokoło syf.
Smród. 2h jazdy i czuć gumę. Opona nagrzana na prawdę mocno. Tej gumy nie czuć jak się siedzi i jedzie, ale wystarczy wyjść z pomieszczenia na chwilę i wrócić – od razu się poczuje.
Szybkie zużycie. Najpierw, po niespełna tygodniu padła mi dętka. Rozkleiła się.. pod wpływem temperatury. Załatałem. Kilka dni później rozerwało ją w poprzek. Potem w moment zużyłem 2 opony (w przeciągu 6 tygodni). Zużyłem, czyli porobiły się na nich bąble i porozklejały się (obie to Kendy Kwest). No i nie było już perspektyw…
Dziś nie wytrzymałem i zdecydowałem się kupić w końcu oponę dedykowaną TacX Trainer Tyre MTB 26″ x 1.25 (32-559) T1395. Trochę się obawiałem, no ale raz kozie śmierć.. efekty?

Hałas – a co to takiego? Nawet jak rozpędzam to tałatajstwo ile fabryka dała (czyt. ile nogi mogą) to słyszę co mówi do mnie żona. A w ogóle skąd tu żona? Przecież ona od hałasu ucieka… Owszem nie jest mega cicho, ale daje rady słuchać muzyki. Z telewizją jeszcze nie próbowałem.. Ale na prawdę jest o wiele lepiej. Owe „łiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii” nie istnieje.
Syf? Nie zauważyłem ani grama niebieskiego proszku (opona jest niebieska na grzbiecie). Jest czysto.
Smród? Chyba tylko pot 😉 Nic nie czuć – zero smrodu gumy.
Zużycie? Powiem Wam za miesiąc, dwa, po sezonie. Mam nadzieję, że do wiosny wytrzyma. Jeżdżę praktycznie codziennie po 60-120min, więc jak ma paść to padnie szybko. Ale już teraz mogę powiedzieć, że ta opona praktycznie się nie grzeje. Dzisiejsza sesja trwała 90min, a opona chłodna na końcu 🙂
I jeszcze jeden duży plus. Ta opona jest bardziej płaska na grzbiecie niż używana przeze mnie dotychczas Kenda Kwest. Dzięki temu obciążenie generowane przez trenażer jest wg. mnie o wiele dokładniej przekazywane do napędu. Na prawdę dziś mi się jechało o niebo lepiej niż dotychczas.
Zdecydowanie polecam zakup takiej opony. Sam się mocno obawiałem czy warto, a ciężko mi było znaleźć jakąś porządną opinię w internecie na ten temat, więc zdecydowałem się o tym napisać, aby Wam pomóc podjąć decyzję. Istotnie to zysk jak nie patrzeć – lepszy trening, lepsze warunki, mniej straconych nerwów – bo w końcu o wiele mniejsza szansa na nieudany trening z powodu strzelenia dętki czy wybąblowania się czy rozklejenia opony w trakcie jazdy.. 🙂

A poniżej jeszcze kilka zdjęć. Jedno z nich to taka ciekawostka – na początku dzisiejszego treningu urwała mi się blaszka w spince do łańcucha, dzięki czemu tylna przerzutka działała o wiele gorzej a ja jechałem z duszą na ramieniu, czy strzeli w końcu druga blaszka, a w efekcie cały łańcuch czy nie.. na szczęście dojechałem do końca – nawet 2 podjazdy 7% nie przeszkodziły 🙂 Gdybym jednak nie jechał wytrzymałości a siłę… no ale udało się 🙂