Koniec przerwy jesiennej..

Po sezonie przychodzi czas na odpoczynek. U mnie trwał on sporo – choć przerywałem go większymi wypadami (Jesień Linuksowa, czyli trasa Kraków – Kielce czy górska runda szosowa na północ od Barcelony). I od mniej więcej miesiąca dochodzi do mnie to czego nie chce mi się dopuścić do siebie – czas wrócić do treningów. Niby treningi są przyjemne, ale jak się tak czasem spojrzy za okno w Krakowie to się odechciewa. Pozostaje siłownia, bieżnia, basen.. ehh.

Dziś się w końcu złamałem – od prawie tygodnia na szafie leżały nowe buty do biegania po bezdrożach.. no i stało się – koniec lenistwa, wracam do pracy 🙂 Co prawda w najbliższym tygodniu w pracy i domu mam tyle do roboty, że ten powrót jeszcze kilka dni poczeka, ale jest już to dobry znak – w piwnicy czeka gotowy trenażer z kolarzówką, siłownia woła.. czas tylko ułożyć plan treningowy i tyle 🙂

Oto dowód na dzisiejsze zmagania – godzinna rundka trailowa po bezdrożach na Garbie Tenczyńskim – polecam wszystkim mieszkającym w Krakowie – o wiele przyjemniej się oddycha i dużo mniej ludzi niż w Lasku Wolskim, ciekawsze trasy no i na prawdę niedaleko od Krk (autem 12 minut z Bronowic):

Auto można zostawić na parkingu przy restauracji na wlocie do Doliny Grzybowskiej. Potem spokojnie do góry kawałek asfaltem – akurat na rozgrzanie – a potem w dowolną ścieżkę w las. Sporo tutaj tras do nordic-walkingu, są porozstawiane ich mapy, więc można się na chwilę zatrzymać i zaplanować. Dodatkowo jest też kilka tras rowerowych – jest w czym wybierać poza asfaltem (choć ten tutaj nie jest tragiczny – można biec skrajem).

Poniżej trasa – polecam nawet na 90 – minutowe wypady (z dojazdem):